Właśnie te odwiedziny natchnęły mnie do zrobienia nowej kartki. A że na City Crafter Challenge Blog pojawiło się kolejne fantastyczne wyzwanie postanowiłam wziąć w nim udział. Dotyczy ono zrobienia kartki przypominającej sztalugę. Nie jest to dla mnie nowość, robiłam już wcześniej takie kartki i muszę przyznać, że uwielbiam tę metodę. Oczywiście, jako że to kartka dla Gosi i Remka nie mogło się obejść bez puchaczy.
poniedziałek, 3 maja 2010
Home sweet home.
W niedzielę odwiedziłam moją kumpelkę z pracy Gosię. Podczas gdy nasi mężczyźni (mój Mooluś i Gosi Remek) brali udział w Adventure Trophy czyli biegali po lesie, pokonywali kolejne dziesiątki kilometrów na rowerach, pływali na kajakach i tym podobne, Gosia pokazywała mi ich nowe mieszkanie. Wreszcie na żywo zobaczyłam: lodówkę, przy której wybieraniu byłam, mogłam też ocenić przydatność super mopa, o którym tyle słyszałam, blat kuchenny, który musieli kilka miesięcy smarować. Choć jeszcze nie wszystko urządzone do końca i brakuje kilku mebli to wszystko wygląda naprawdę świetnie. Byłam oczarowana wielkimi oknami położonymi nisko nad podłogą, łazienkowymi kafelkami w kwiaty, mnóstwem oprawionych zdjęć, szafą Gosi z wieloma przegródkami i w ogóle wszystkim. Gdy już zajrzałam wszędzie, wypiłyśmy campari z sokiem pomarańczowym, zjadłyśmy ciastko z kremem i poplotkowałyśmy.
Właśnie te odwiedziny natchnęły mnie do zrobienia nowej kartki. A że na City Crafter Challenge Blog pojawiło się kolejne fantastyczne wyzwanie postanowiłam wziąć w nim udział. Dotyczy ono zrobienia kartki przypominającej sztalugę. Nie jest to dla mnie nowość, robiłam już wcześniej takie kartki i muszę przyznać, że uwielbiam tę metodę. Oczywiście, jako że to kartka dla Gosi i Remka nie mogło się obejść bez puchaczy.



Właśnie te odwiedziny natchnęły mnie do zrobienia nowej kartki. A że na City Crafter Challenge Blog pojawiło się kolejne fantastyczne wyzwanie postanowiłam wziąć w nim udział. Dotyczy ono zrobienia kartki przypominającej sztalugę. Nie jest to dla mnie nowość, robiłam już wcześniej takie kartki i muszę przyznać, że uwielbiam tę metodę. Oczywiście, jako że to kartka dla Gosi i Remka nie mogło się obejść bez puchaczy.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Ciacho na wyzwanie CCCB.
Przez tę chorobę siedzę teraz w domu, dużo śpię i odpoczywam ale też trochę poszperałam w internecie i znalazłam wyzwanie na City Crafter Challenge Blog, którego tematem jest „cupcake”. Temat bardzo mi się spodobał i postanowiłam upichcić swoje własne ciacho.


sobota, 24 kwietnia 2010
Pech.
Ja to mam pecha. Rozchorowałam się i to kiedy? Akurat na weekend kiedy jest Craft Show.
Już wszystko było przygotowane, Ziuteczek zgodził się nas przenocować (cały weekend mieliśmy u niego zostać – wspaniały ten Ziuteczek), Mooluś nie marudził i zgodził się jechać ze mną (Mool woli jeździć w góry niż do miast ale dla mnie by się poświęcił), ja nie mogłam doczekać się swoich pierwszych scrapowych targów (od lutego odliczałam dni) i kolejnego spotkania ze Smokiem (dla którego straciłam głowę), wieczornych spacerów po Kazimierzu (oczywiście z zapiekanką od Endziora). Niestety zmogły mnie: prawie 39 stopni gorączki i inne objawy „prawie grypy”. Pechowy strasznie termin wybrało sobie to parszywe choróbsko.
Ech, przynajmniej kartki, które zaczęłam robić w środę udało mi się dzisiaj skończyć. Obie urodzinowe i wiosenne.
Fotki później bo dzisiaj już kiepskie światło.
Już wszystko było przygotowane, Ziuteczek zgodził się nas przenocować (cały weekend mieliśmy u niego zostać – wspaniały ten Ziuteczek), Mooluś nie marudził i zgodził się jechać ze mną (Mool woli jeździć w góry niż do miast ale dla mnie by się poświęcił), ja nie mogłam doczekać się swoich pierwszych scrapowych targów (od lutego odliczałam dni) i kolejnego spotkania ze Smokiem (dla którego straciłam głowę), wieczornych spacerów po Kazimierzu (oczywiście z zapiekanką od Endziora). Niestety zmogły mnie: prawie 39 stopni gorączki i inne objawy „prawie grypy”. Pechowy strasznie termin wybrało sobie to parszywe choróbsko.
Ech, przynajmniej kartki, które zaczęłam robić w środę udało mi się dzisiaj skończyć. Obie urodzinowe i wiosenne.
Fotki później bo dzisiaj już kiepskie światło.
niedziela, 18 kwietnia 2010
Pierwszy mini album.
Akurat wczoraj siostra mojej kumpeli z pracy Gosi miała szóstą rocznicę ślubu. Wspaniała okazja aby zmierzyć się wreszcie z formą mini albumu i przy okazji wykorzystać przefantastyczne, długo wyczekiwane papiery z i lowe scrapu. Wyczekane bo oczywiście przeoczyli moją wpłatę i czekałam ze dwa tygodnie dłużej, a jak już wpłatę znaleźli to przyszedł czas okołoświąteczny na poczcie. Jak pech to pech. Ważne, że już są i mogłam je pociąć. Prezentuję więc mój pierwszy mini album:





Zdjęcia jak zawsze zrobione przez mojego kochanego Moolusia, który nawet mimo kiepskich warunków lub złego światła potrafi zrobić dobre ujęcie, buziaki.

Zdjęcia jak zawsze zrobione przez mojego kochanego Moolusia, który nawet mimo kiepskich warunków lub złego światła potrafi zrobić dobre ujęcie, buziaki.
sobota, 17 kwietnia 2010
Urodzinowo.
wtorek, 6 kwietnia 2010
Poświątecznie.
Chociaż już poświątecznie to czas wielkanocny jeszcze nie do końca mnie opuścił bo podczas gdy ja piszę posta Mool szuka czekoladowych jajeczek, które dla niego poukrywałam w całym domu. Jestem ciekawa ile tygodni zajmie mu znalezienie wszystkich.
Jednak sezon na kartki wielkanocne już u mnie minął. Postanowiłam, że czas na coś innego. Jak napisałam tak też zrobiłam. Powstała romantyczna kartka z życzeniami z okazji ślubu. Na kartce umieściłam przepis na miłość, taki z przymrużeniem oka.

Jednak sezon na kartki wielkanocne już u mnie minął. Postanowiłam, że czas na coś innego. Jak napisałam tak też zrobiłam. Powstała romantyczna kartka z życzeniami z okazji ślubu. Na kartce umieściłam przepis na miłość, taki z przymrużeniem oka.
czwartek, 1 kwietnia 2010
Puchacze.
Dziś kolejna wielkanocna kartka z serii poprzebieranych zwierzątek. Były kurczaki w rockowych strojach, a teraz czas na sowy poprzebierane wielkanocno, za pisankę, kurczaka i zająca. Kartkę zrobiłam dla Gosi i Remka, wyjątkowych znajomych z pracy, którzy bardzo lubią puchacze.





I tak mi się wydaje, że to już koniec tych świątecznych wytworów. Nadszedł czas na coś innego.
I tak mi się wydaje, że to już koniec tych świątecznych wytworów. Nadszedł czas na coś innego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)